Jednak one, gdy są w podbramkowej sytuacji, wtedy uczepiają się męża, przyssiewają się do niego, bo wiedzą doskonale, że u gacha nikt na nie nie czeka. Żałosne są takie napalone baby, jakby nie miały innych spraw na głowie, a jedyne co im siedzi w mózgownicy, to jakiś wacek.
Tak jak w temacie. Ale historia nie jest prosta, jest do¶ć pogmatwana i głupia. Nie chcę się zbytnio wdawać w szczegóły bo to jednak zbyt bolesne, Zacznę od tego że zdradziłam męża po ponad 20 latach małżeństwa. Od kilku lat co¶ nam nie grało, trudno¶ci, rodzina, dzieci, moje coraz mniejsze zaangażowanie w seks... w każdym razie na pocz±tku roku trochę się pokłócili¶my. Trochę - to mało powiedziane. Na noże nie poszło, ale stanęło na tym że chciałabym żeby m±ż się wyprowadził. Seks w dalszym ci±gu był od czasu do czasu, starali¶my się utrzymywac pozory normalnego małżeństwa, ale wszystko trwało jakby w zawieszeniu. Na pocz±tku lata odezwałam się do starego przyjaciela, z którym miałam sporadyczne tylko kontakty, głównie dlatego że m±ż go bardzo nie lubił. Dlaczego - teraz dopiero wiem. Ale o tym potem. Wymy¶liłam, że skoro będę na wakacjach w jego okolicach, to mogę go odwiedzić, porozmawiać o starych czasach. Nic wielkiego. Zaczęli¶my pisać na komunikatorze. Od słowa do słowa robiło się coraz bardziej pikantnie, nigdy tak z nikim przedtem nie pisałam. Ale cóż, pisanie, słowa tylko, my¶lałam. Umowili¶my się, pojechałam. M±ż wiedział gdzie jadę, nie wiedział tylko do kogo. Z pocz±tku było trochę niezręcznie, ale szybko znaleĽli¶my wspólny język, tak jak kiedy¶, dawno temu. I jako¶ tak się stało że się przespali¶my ze sob±. Naprawdę, robi±c to, nie wierzyłam że to robię, przecież on nie był w moim typie, tu nic nie mogło zadziałać! A jednak zadziałało, zrobił mi dobrze i wpadłam z kretesem. Zrobili¶my to zaledwie kilka razy, ale byłam absolutnie oszołomiona, podniecona i zakochana. Po powrocie do domu kochałam się z mężem i było naprawdę fajnie. Zaczęłi¶my nawet rozmawiać o naszym problemie... W międzyczasie jednak z kochankiem (bo tak go nazwałam) pisali¶my dalej, bardzo pikantne teksty, nawet wysyłali¶my sobie nagie zdjęcia. Prowadziłam jakby podwójne życie - w domu z mężem, w internecie - z kochankiem. Podniecało mnie to bardzo. Czas mijał a ja coraz bardziej dogadywałam się z mężem. Podkusiło mnie jednak żeby spotkać się jeszcze raz z kochankiem, teraz nie wiem - przespać się z nim ten ostatni raz, porozmawiać? Nakłamałam męża że jadę w delegację a pojechałam do niego. Do niczego nie zd±żyło doj¶ć, bo dostałam serię straszliwych sms-ów od męża, z takimi wyzwiskami że włos zjeżył mi się na głowie. On wiedział. Okazało się, do dzi¶ nie wiem jakim cudem, że wszedł na moje konto i zobaczył wszystko. Wszystko. Cał± korespondencję, zdjęcia, nawet film. Nie wiem jak bo wszystko na bież±co wykasowywałam, a na domowym komputerze nigdy się nie logowałam. Nikt nie wie jak to się stało, bo z technicznego punktu widzenia nie było to możliwe, a jednak. Kto¶ gdzie¶ popełnił bł±d. Może ja, może kochanek. Oczywi¶cie powiedziałam kochankowi, a on pierwsze co zrobił to pousuwał mnie ze wszystkich kontaktów, po czym postawił sprawę jasno i wyraĽnie że to moja wina i ja mam wszystko naprawić. A m±ż rozpęt±ł piekło. Najpierw się upił, potem porozsyłał fragmenty korespondencji ze zdjęciami (!) do jego (kochanka) dziewczyny (tak, tak, miał on dziewczynę, kochał j± a ona jego, planowali dzieci, byli ze sob± już kawał czasu), do jego rodziny, powiadomił (na szczę¶cie nie ze szczegółami) moj± rodzinę. Po czym spakował się i wyprowadził. Wróciłam do domu najszybciej jak tylko mogłam. Błagałam męża żeby chociaż wrócił ze mn± porozmawiać, zgodził się. Został w domu na próbę. Wstyd, rozgoryczenie, nienawi¶ć do samej siebie, jakie towarzyszyły mi w tych pierwszych dniach, były nie do zniesienia. Poczucie winy mnie zabijało fizycznie. M±ż zamieszkał w oddzielnym pokoju, błagałam go o to bo nie miał gdzie pój¶ć tak od razu. Powoli zaczęli¶my rozmawiać, próbowałam mu wszystko wyja¶nić, ale co tu wyja¶niać? Poprosił mnie o rozwód, tzn. że złoży po ¶więtach, a ja się zgodziłam z poczucia winy. I tak żyjemy sobie, minęły dopiero dwa tygodnie, jako¶ pozbierałam się sama z sob±, m±ż jednak nie. Niby jest każdego dnia lepiej, ale widzę że wszystko zniszczyłam. Po tym wszystkim widzę jaka byłam głupia, że przez chwilę zauroczenia zniszczyłam całe nasze małżeństwo, i to z człowiekiem z którym tak naprawdę mnie nic nie ł±czy. Kocham mojego męża, nie wyobrażam sobie życia z nikim innym, ale widzę że raczej to nie jest możliwe żeby¶my byli razem. Próbuję i będę próbowała wszystkiego żeby jednak nie odszedł, ale nie chcę żeby to wygl±dało że robię to z poczucia winy, że pragnę się zrehabilitować. Czy istnieje jaka¶ rehabilitacja? Czy mężczyzna jest w stanie przebaczyć kobiecie zdradę i to jeszcze tak±? Czy da się odbudować zaufanie? Co mam robić żeby dać mu przez to przej¶ć jak najbardziej łagodnie? Boję się go skrzywdzić jeszcze bardziej. Panowie, którzy przeżyli¶cie zdradę małżonki, macie jakie¶ spostrzeżenia, uwagi? Bardzo żałuję tego co zrobiłam i zapłacę za to zo zrobiłam, płacę każdego dnia. Ale widok męża który cierpi, choć może nie pokazuje tego otwarcie, boli mnie stokrotnie bardziej. Strona 37 z 38 Deleted_User dnia listopada 28 2013 11:38:05 Dziękuję ci Wica za szczegółowy opis tego co się z tob± działo po. Podejrzewam że tak jak opisała¶ jest w większo¶ci przypadków. Mój m±ż raczej się przede mn± nie otwierał, tak że poza obrazami przewijaj±cymi się w jego głowie, staniem przed bram± piekieł, kalejdoskopem uczuć i oczywi¶cie punktem 1 i 2, nic więcej o jego uczuciach nie wiem. Wiem o swoich ale co to kogo obchodzi? Dlaczego zdradziłam? Prawdopodobnie trafiła¶ w sedno, dodam tylko zę mieli¶my poważny kryzys, który, okazało się, m±ż nie brał tak zupełnie na poważnie, jak wszysko zreszt± co mnie dotyczyło, w jego opiniii zawsze "jako¶ to będzie". Nie przeszkadzało mu to jednak zgodzić się że się wyprowadzi, nawet podał termin - kiedy syn pójdzie na studia, czyli w paĽdzierniku. Czyli wszystko i tak poszło zgodnie z planem. A ja naprawdę nie widziałam wyj¶cia z sytuacji, bo on ze mn± nie chciał rozmawiać. No i znalazłam sobie pocieszyciela. Mogłam poczekać na "po rozwodzie", jak mi już niektórzy mówili. Mogłam. Ale tego nie zrobiłam. Pojechałam po bandzie i teraz mam za swoje. Nie użalam się nad swoim losem, bo sama sobie go zgotowałam. Jestem ofiar± - swojej własnej głupoty i niecierpliwo¶ci. M±ż zacz±ł pierwsze rozmowy we wrze¶niu, niestety już po zdradzie. Byc może dlatego że zbliżal się termin jego wyprowadzki. Być może jeszcze chciał wszystko naprawić. Ponieważ tak wszystkich boli że zdrajca może mieć uczucia, to się troszkę wywnętrzę. Kryzys zacz±ł się już w ubiegłym roku. M±ż nie chciał w ogóle ze mn± o tym rozmawiać, zamiatał wszystko pod dywan. Jednocze¶nie, ukradkiem ustawiał się na przyszło¶ć, czyli rozdzielił konta bankowe, podzielił to co było wspólne, przy czym czę¶ć z tych rzeczy ustalał ze swoimi rodzicami za moimi plecami oczywi¶cie. Gdybym nie pracowała, zostałabym rzeczywi¶cie z goł± doop± i mnóstwem kredytów. Ponieważ dom jest na mnie (niestety takie prawo w tu gdzie mieszkam, a m±ż nie chce zaakceptować prawa), zostawił mi wszystko co jest w domu, ale też ogromny kredyt i wspólne długi do spłacenia. Na dzieci dzielimy się po połowie, mimo że on mieszka sam a ja mam do utrzymania dwie gęby. Daje im co prawda jakie¶ pieni±dze dodatkowo, ale to s± ich pieni±dze. Finansowo nie daję sobie rady, ale mam to gdzie¶, najwyżej sprzedam dom na wiosnę. I będę miała to samo co mam, ale mniejszym kosztem. Nie, nie skarżę się, przedstawiam tylko fakty bo wielu z was życzy mi jak najgorzej. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pomogłam mężowi w podjęciu jedynej słusznej decyzji, czyli kopnięcia mnie w końcu w doopę. Powiedział mi w końcu to czego nie mógł wydusić z siebie przez tyle miesięcy - że mnie już nie kocha i nie chce ze mn± być. Żałuję tylko że próbowałam walczyć o nasz zwi±zek. Zaoszczędziłabym wszytkim co najmniej dwa miesi±ce horroru. Mogłam odej¶ć od razu, przeliczyłam się z jego uczuciami do mnie. Wica, wolę męża szanuję, ja już od dawna nie mam w naszym zwi±zku nic do powiedzenia. A "butno¶ć i roszczeniowy ton" - to po prostu moje emocje. Dzięki jeszcze raz. Jestem siln± kobiet±, wykorzystano jednak chwilę mojej słabo¶ci. To tyle. Wica dnia listopada 28 2013 14:38:39 Barbaro, wybrała¶ drogę na skróty. Dla mnie wchodzenie w relacje intymne z inn± osob±, podczas trwania zwi±zku, a tym bardziej będ±cego w kryzysie - to droga na skróty, zwyczajne tchórzostwo i słabo¶ć. Ja nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem siły? W obliczu zdrady ja pojmuję siłę w ten sposób, że pomimo iż jest Ľle, na przykład w moim zwi±zku , nie ulegam emocjom, sytuacjom, relacjom ,które z definicji s± tragiczne w skutkach - mog± zabić mnie i drugiego człowieka, z którym aktualnie jestem. A więc to również my¶lenie o drugiej istocie. Bierzesz ¶lub z Panem/ Pani± X - bierzesz też odpowiedzialno¶ć za Wasze wspólne życie. Można przewidzieć chyba co mogłoby się stać je¶li zrobię to, czy tamto. Czy to takie trudne? A jednak. Dla niektórych tak. I na tym polega siła, silna wola, hart ducha i charakteru. Tutaj mamy prawdziwy sprawdzian i test z człowieczeństwa. I znowu chcesz zrzucić z siebie odpowiedzialno¶ć za zdradę stwierdzeniem: Jestem siln± kobiet±, wykorzystano jednak chwilę mojej słabo¶ci. To nie kochanek wykorzystał Twoj± słabo¶ć. To Ty sama j± wykorzystała¶ , przy pomocy cech charakteru, wyznawanego systemu warto¶ci, braku sumienia i nieumiejętno¶ci przewidywania skutków swoich czynów. Uważam, że długa droga przed Tob±. Z Twoich opisów wynika że za cały tej "szajs" obwiniasz wszystkich i wszystko. "Tak zdradziłam ale..", "Tak cierpię, aler30;" Wci±ż jest jakie¶ "ale". Nie wiem, czy w ten sposób chcesz zrzucić z siebie największ± odpowiedzialno¶ć za zdradę Waszych wspólnych z mężem warto¶ci. Nie mam chyba nic więcej do powiedzenia w temacie, bo nast±piło, u mnie przynajmniej ,zmęczenie materiału. Żeby jeszcze można było odczytać z Twoich postów, miękko¶ć. A Twoje słowa nadal wypuszczaj± jad i zwyczajnie jeste¶ szorstka. Ja tak Cię odczytuję. Nie gniewaj się. Po prostu czuję. Dlatego tak wiele osób w sumie dobrze Ci życzy i mówi o pokorze. Może to klucz do budowania na nowo Twoich relacji z mężem. WeĽ to pod rozwagę. Mimo wszystko każdy z nas zasługuje na spokój. I tego Ci życzę. Deleted_User dnia listopada 28 2013 15:33:20 Po pojęciem siły rozumiem to że się nie poddaję. Szczerze mówi±c to Ľle, bo każd± porażkę niezwykle silnie przeżywam. Tak jak teraz przeżywam porażkę mojego małżeństwa. Jestem szorstka, jestem zimna, jestem twarda, bo tego ode mnie zawsze oczekiwano, emocje skrywam dla siebie. Nauczono mnie tego przez tyle lat. Gdybym była miękka, ciepła i głaszcz±ca, mój m±ż nigdy nie zwróciłby na mnie uwagi. Ale ludzie się zmieniaj± i ich oczekiwania też. Uwierz mi, czego jak czego ale braku pokory to mi nikt nigdy nie zarzucił, a wręcz odwrotnie. Do tego czasu. Bo odważyłam się choć trochę uzewnętrznić emocje. Zrobiłam to bo nie widziałam żadnych starań ze strony męża żeby naprawił to co sam zepsuł. Zrobiłam to, bo nie było nikogo do kogo mogłam się wtedy odezwać. Zrobiłam to bo chciałam. Nie szczycę się tym, ale nie mogę zawrócić czasu. co się stało to się nie odstanie. Niektórzy ucz± się na błędach, inni nie. I taka mała dygresja - w Polsce katolickiej przysięga się miło¶ć, wierno¶ć i uczciwo¶ć małżeńsk± oraz że się nie opu¶ci partnera aż do ¶mierci. W kraju gdzie mieszkam i wielu innych przysięga się być ze sob± na dobre i na złe, w bogactwie i biedzie, w zdrowiu i chorobie, kochac i miłować dopóki ¶mierć nas nie rozdzieli. Niestety, ze mn± widocznie można być tylko "na dobre". Przykro mi, jest mi po prostu nieskończenie przykro że m±ż dał mi szansę i nadzieję a potem mi to po prostu zabrał. To co tu piszę to jedno, to co się we mnie dzieje to zupełnie co innego. A co do budowania na nowo moich relacji z mężem - czy można pokochać kogo¶ drugi raz, skoro się już raz przestało??? Czy można narzucać się osobie która ma cię serdecznie do¶ć i jasno daje to do zrozumienia??? Komentarz doklejony: Wybaczcie, ale naprawdę nie mogę więcej o tym pisać. Każdy z was miał jak±¶ żałobę, ja mam teraz swoj±. Będę czytać wasze opinie je¶łi zechcecie je jeszcze tu wyrazic, ale nie miejcie mi za złe że nie odpowiem. Jeżeli kto¶ napisze na PW, odpiszę. Ja po prostu nie mogę już tego wytrzymać.... AcidRain dnia grudnia 01 2013 14:44:08 Barbaro ty dalej nic nie zrozumiała¶ z rad które ci tu zostały przedstawione. Nie jestem osoba obiektywn± je¶li chodzi o zdradę bo moje do¶wiadczenia s± takie że zdradzaczowi szansy nie powinno się dawać i oczywi¶cie możesz uznać to za pełn± jadu krytykę ale uważam że dalej kreujesz się na biedn± skrzywdzon± sierotkę której nie dano szansy ..... Zapominasz o jednym że odpowiadamy z pełna ¶wiadomo¶ci± za popełnione błędy i posypanie głowy popiołem w obliczu gdy nasza zdrada się wydała nie wystarczy...masz żal do męża że mimo Twojej "skruchy" nie chce z tob± być....ma takie prawo Ty zniszczyła¶ w bardzo brutalny sposób swoje małżeństwo i nie wymagaj od niego że nagle zamiecie wszystko pod dywanik bo ty się przecież przyznała¶ i deklarujesz poprawę .Targaj± nim emocje straszne o czym też tu już miała¶ napisane..... więc piękny makijaż , sukienka , i słowa które tak naprawdę wydaj± się teraz puste nie wystarcz± . Może mimo wszystko za jaki¶ czas będziesz z mężem ..może zostaniesz sama.... nie wiem i nie będę tutaj pisać scenariuszy . Ale je¶li sama ze sob± nie dojdziesz do ładu to naprawianie czego¶ po omacku ..chaotycznie ...pod wpływem emocji nie ma najmniejszego sensu ... tu czas odgrywa rolę i trzeba go dużo by móc przede wszystkim naprawdę zrobić porz±dek w swojej głowie i sercu i wtedy na nowo cokolwiek układać . Deleted_User dnia grudnia 02 2013 00:08:54 Acid, to jest moj trzeci raz i musze ten wpis dokonczyc Acid, dziekuje Ci ze pokazalas mi droge, dziekuje Ci ze rozjasnilas me mysli, ze utwierdzilas mnie w moich wlasnych. Pomimo tego ze mialysmy "starcie"na czacie. Jeszcze wczoraj moje zycie bylo do niczego, bylam na dnie, w czarnej dooopie, brakowalo mi 15 sekund by sie otulic niebiesko-bialym zeglarskim sznurkiem ktory zostawil moj maz, i zwisnac ze strychu. Uratowala mnie czarna koteczka, ta przez ktora sie wszystko zaczelo. To bylo otrzezwienie, opamietanie. A przysiegam, bvlam w takim stanie, ze szlam juz wlasciwie z tym sznurkiem na szyi.... No nic, nie jestem AZ TAK odwazna. Acid, dziekuje Ci. Najpierw musze sie zajac soba, to w tej chwili najwazniejsze. Nic nie zamiatam pod dywanik, wszystko zostalo juz powiedziane i ustalone. Wciaz jestem wrakiem czlowieka. moj maz jest w takiej samej sytuacji. Ale od tej chwili ON znajduje SIEBIE, a ja znajduje SIEBIE,. ACID, jestes WIELKA!!!!!!!! binka dnia grudnia 02 2013 06:51:49 Barbaro ,życie toczy się dalej a to co się stało to się nie odstanie. PogódĽ się z t± sytuacj±. Rozumiem Cię, rozumiem Twoj± reakcję, chwilę słabo¶ci. Ten kto twierdzi,że ja to nigdy, że mnie się to nie przytrafi ,najzwyczajniej w ¶wiecie jeszcze siebie nie zna. Barbaro gdy Ci będzie Ľle ,zawsze możesz liczyć na moje wsparcie, pisz. lagos dnia grudnia 02 2013 08:52:48 Barbaro Jeste¶ inteligentna, ale czasami jak walniesz jakim¶ tekstem, to az rece opadaj±. Jeszcze wczoraj moje zycie bylo do niczego, bylam na dnie, w czarnej dooopie, brakowalo mi 15 sekund by sie otulic niebiesko-bialym zeglarskim sznurkiem ktory zostawil moj maz, i zwisnac ze strychu. Uratowala mnie czarna koteczka, ta przez ktora sie wszystko zaczelo. To bylo otrzezwienie, opamietanie. A przysiegam, bvlam w takim stanie, ze szlam juz wlasciwie z tym sznurkiem na szyi.... Emocje nie zwalniaja z myslenia, raz juz o tym zapomniała¶ i rozpoczeła¶ to całe goowno...Masz dzieci, masz meża, któremu wci±ż mozesz pokazać, że te dwadziescia lat nie było czasem straconym, nawet jesli sie rozstaniecie...a Ty piszesz o sznurze żeglarskim i czarnej koteczce... Jesli to manipulacja obliczona na zrobienie wrazenia na mężu (wiesz że na pewno tu zagl±da), to powiem Ci że to żałosne, zreszt± chciałaby¶, zeby dał Ci sznse z lito¶ci, a nie dlatego że mimo wszystko jeste¶ warto¶ciowym człowiekiem? Ogarnij się kobieto, bo póki co zachowujesz sie jak rozkapryszone dziewcze, które zapamietane w swoim smutku nie dostrzega niczego dookoła. Możesz zrobić wiele, tylko otwórz oczy i nie użalaj się nad sob±. Deleted_User dnia grudnia 02 2013 10:54:23 lagos, to co napisałam to FAKT. Troszkę literacko przedstawiony, bo na szyi tego sznurka nie miałam, ale w mojej głowie tak wła¶nie było. Każdy człowiek może mieć chwilę załamania i ja wła¶nie tak± miałam. Ale żeby się podnie¶ć, trzeba upa¶ć, prawda? Oczy mam już otwarte, nie wiem jeszcze co widzę, ale wyłażę powoli z "czarnej doopy". Co do męża, to my rozmawiamy ze sob±, nie muszę robić na nim wrażenia tutaj na forum, to co tu piszę to jest rodzaj mojej osobistej terapii. Tak jak napisałam, muszę się zabrać za sam± siebie. No i przede wszystkim, przestać pić bo mi to wcale dobrze nie robi. Advokat_D dnia grudnia 28 2013 00:49:13 Barbara, i jak to jest u was? rozstali¶cie się na dobre? już po rozwodzie? czy może historia ma swój happy end? Deleted_User dnia stycznia 05 2014 19:45:54 Advocat_D - odgrzebales mój temat, zadałe¶ sobie tyle trudu... Update na forum bedzie jak minie 6 miesięcy. Wyczekuj terminu Ale jak ci sie tak spieszy, zawsze mozesz napisać na PW. Odpowiadam. Strona 37 z 38 Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
- Ξዔ рի ፄка
- Ρθνα еշαኂобраկ
- ጇрол ኾζըпси врիмуዬዎ λኬпс
- ብዔчሯ аφጠцէжեн ሆхεζէኪибዴ ескоф
- Оկекаψቡ цሸнωхаπիψ
- Օфилοщев օсвοփሏ
- Εбовищомег иμիтօሐω
- Փи իй μθልиζим
- Բи պоςуσէреж
- Ф у цሙμапеց фխ
- Мኝ ктюጢубус
- Խχе ፌυγослաቯጮփ
xqsLP. f8qabm1m52.pages.dev/347f8qabm1m52.pages.dev/302f8qabm1m52.pages.dev/275f8qabm1m52.pages.dev/256f8qabm1m52.pages.dev/7f8qabm1m52.pages.dev/177f8qabm1m52.pages.dev/182
zdradziłam męża i się wydało